jak w garnek z wrzątkiem .
Postanowień noworocznych tradycyjnie nie robię , ale coś trzeba zmienić więc postanowiłam od nowego roku witać dzień z szałową fryzurą a nie biegać rano jak potłuczona z lokówkosuszarką .
Pomysł był w swej prostocie genialny , wieczorem nawijam mokre loki na duże miękkie wałki rano budzę się z cudną fryzurą . Pełna podziwu dla swojego geniuszu nastawiłam budzik pół godziny później .
Rezultat jak zawsze przeszedł najśmielsze oczekiwania . Budziłam się chyba co godzinę , rano omal nie rozbiłam ze złości telefonu jak zadzwonił , ale fryzura była tego warta . Na jeden cały dzień , bo na myśl o kolejnej takiej nocy pomyślałam że nic się nie stanie jak tradycyjnie spóźnię się do pracy .
Tyle wytrzymują moje noworoczne postanowienia i potrzeba zmian . Dlatego coraz mądrzejsza coraz mniej postanawiam . Można powiedzieć że życie niesie mnie z pradem jak śnietą rybę - co nie do końca byłoby nieprawdą .
Nowy rok niewiele zmienił poza tym że przynióśł ze sobą nowe kłopoty .
W zasadzie bezpośrednio nie dotyczą mnie one wcale i mogłabym sobie dalej leniwie płynąć z prądem ale jednak mam te swoje niespokojne sny , zapobiegawczo wrzuciłam do torebki małe niebieskie tableteczki , a każdy telefon od zieloonokiego powoduje zastój w krwiobiegu i lęk co tym razem ?
Podobno co źle się zaczyna dobrze się kończy . Oby tak było .
wtorek, 03 stycznia 2012, bitter_choco_late