Normal
0
21
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:"Table Normal";
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";}
Nie mam bladego pojęcia, czemu ci durni ludzie zachwycają się
dukanowymi potrawami. Drożdżówki, chleb, placuszki, naleśniki wszystko
smakuje jak papier. Oczywiście może mieć z tym coś wspólnego moja ułomność i niedorozwinięcie
kulinarne, albowiem Doroty placki i ciasteczka są wręcz obłędne. Będę musiała
przyjść z pokorą i prosić o nauki, inaczej skapituluję w końcu.
Okazuje się, że bardzo dziwnie żyć myśląc albo o tym, że już
jutro warzywa, albo: dzisiaj warzywa! Bardzo prawdopodobne, że przedawkowałam
karoten i dziwię się, jakim to cudem jeszcze nie jestem pomarańczowa.
Bardzo krępujące jest też odwiedzanie ludzi, u których nawet
napojów się napić jak człowiek nie można, bo jakimś niepojętym dla mnie
sposobem nikt nie posiada czegoś takiego jak słodzik. W moim domu cukru używa
tylko mój brat i ukochany mężczyzna. Chodzenie w gości i wyjmowanie z torebki słodzika
może być w pewnych kręgach uznane za objaw złego wychowania, ale chyba machnę na
to ręką. Na pewno w sobotę, kiedy to zrobię wiochę przed całą rodziną na
urodzinach mojej chrześnicy. Będzie pewnie megadobre żarcie, którego nie będę mogła
dotknąć, więc liczę choć na herbatę lub kawę gorzkich do ust nie wezmę. Ciężkie
jest życie człowieka, który ma w genach zakodowaną wielką dupę.
Sesja coraz bliżej, więc bardzo rozsądnie już się do niej
przygotowuję. Jako jedna z niewielu osób na roku(bo wiem o 2 niepewnych poza mną)
zamierzam zdawać Lema, który to wykład prowadzi człowiek proponujący 3 za nic. Ja
3 gardzę, Lema lubię, więc mam ochotę się naumieć. Mam ambicję przeczytać chociaż
Głos Pana pdf już ściągnięty. Ponadto oczekuję na sześćsetstronicową księgę
o FACECJI, jedynym oryginalnym gatunku na egzaminie z szanownym prof. Skwarą. Moje
drogie współstudentki za mnie opracowują teorię kultury, językoznawcze skrypty
mam, na antropologię czytam, więc nie jestem w czarnej dupie jak to zazwyczaj
bywało. Liczę na ferie od 3 lutego. Łi.
Strefa Kobiet rozwija się prężnie, więc jestem zadowolona.
Z przerażeniem za to stwierdziłam, że najprawdopodobniej w życiu
nie odniosę sukcesu zawodowego. Ja, osoba ewidentnie na poziomie mocno
przekraczającym przeciętność, skończę jako marny podrzędny pracownik zarabiający
średnią pensję. Tragedia. Wybitne umysły powinny zajmować wysokopłatne
stanowiska jako wyraz uznania dla ich światłości oraz rekompensatę za straty
moralne jakimi jest konieczność przebywania w otoczeniu tępej masy społecznej. Niestety,
ścieżka, jaką obrałam pieniędzy nie przyniesie, może za to wyprać mnie z
energii i rzucać mną po świecie, jeśli miałabym się przebić gdziekolwiek wyżej.
To w grę nie wchodzi priorytetem moim jest przebywanie jak najczęstsze w
towarzystwie ukochanego mężczyzny, co komplikuje sprawę na wiele sposobów robienie
takiej kariery odpada, a generalnie to pojęcia nie mam, gdzie ta miłość mnie pośle
równie dobrze mogę wyśmiać moje zachłanne wizje kariery i już zastanawiać się
nad tym jak po angielsku jest płyn do mycia naczyń.
Książki nie napiszę, bo jestem spaczeńcem, który zaczyna i
nie kończy. Sprzyjają mnie krótkie formy wypowiedzi, szumnie mogę je nazwać felietonami
i innymi prasowymi pierdołami. Oczywiście, może dojrzeję jeszcze do tego, żeby
się pokusić o stworzenie arcydzieła literatury pięknej, ale większych nadziei
na to nie mam.
Rozważałam pracę chociażby w wydawnictwie. Nie wiem w ogóle
czy mam prawo rozważać cokolwiek jak niczego nie wiem.
W ogóle lepiej się zamknę i wrócę do książek.
środa, 19 stycznia 2011, be-ironic