wtorek, 21 lutego 2012
Zgodnie z naszymi wczorajszymi planami pojechaliśmy dziś na zakupy związane z remontem naszej nowej sypialni. Przede wszystkim wreszcie zdecydowaliśmy (a właściwie zdecydowała L.) jaki kolor będą miały ściany. Kupiliśmy farbę, która nazywa się rajskie jabłuszko, a po mojemu (czyli męsku) to po prostu zielony.
W szwedzkim sklepie kupiliśmy też nowe zasłony. Najlepsze w tym sklepie jest oczywiście to, że na godzinę można tam zostawić dzieci na sali zabaw. Z tego tez powodu jest to ulubiony sklep naszych dzieci, a dzięki temu również nasz. Jest tylko jedno ale. Gdyby nie traktowali mnie tam jak idiotę, który nie jest w stanie sam iść po to co chce i normalnie ze sklepu wyjść byłbym już zupełnie szczęśliwy. A łażenie po tym labiryncie zawsze i niezmiennie doprowadza mnie do szwedz... (tfu) szewskiej pasji.
wtorek, 21 lutego 2012, superdaddy