poniedziałek, 20 lutego 2012
Miłosz dostał w sobotę na basenie zaproszenie na dzisiaj na "herbatkę" do swojego kolegi z przedszkola. Zresztą Nela też dostała zaproszenie od siostry tego kolegi, która jest jej koleżanką z klasy. Tyle, że Nela miała dziś zajęcia ze śpiewu i z zaproszenia nie mogła skorzystać. Miłosz zaś skorzystał.
Z przedszkola odebrała więc Miłosza mama tego kolegi a po osiemnastej od kolegi odebrałem go ja. Miłosz stwierdził, że było super, i że najwięcej bawili się w Hot Wheels "ścianowce". Powiedział mi też, że herbaty to on nie pił wcale, ale za to pił soki. :)
A tak w ogóle to z rodzicami tego kolegi poznaliśmy się na szkole rodzenia, na którą chodziliśmy przed narodzinami Neli. Potem okazało się, że zarówno im jak i nam urodziły się dziewczynki. Te dziewczynki chodziły razem do jednej grupy w przedszkolu a teraz do jednej klasy w szkole. Po niecałych dwóch latach zarówno im jak i nam urodzili się chłopcy, którzy teraz chodzą do jednej grupy w przedszkolu. Nie zgodziły nam się tylko trzecie dzieci: my mamy Nadię, a oni chłopca, który w tej chwili ma około roku.
Coraz większymi krokami zbliża się remont naszej nowej sypialni. Dziś byliśmy w kolejnym sklepie z artykułami budowlanymi pooglądać farby i akcesoria malarskie. L. ma już koncepcję kolorów i wyposażenia więc jutro chyba ruszymy na zakupy.
L. była z Nelą na zajęciach ze śpiewu, a wieczorem na gimnastyce.
poniedziałek, 20 lutego 2012, superdaddy