niedziela, 19 lutego 2012
Gdy spojrzycie na sam dół strony tego bloga zauważycie zapewne, że udało mi się zapisać już sto stron historii życia naszej rodziny. Na każdej stronie znajduje się dziesięć wpisów a to oznacza, że wpis który właśnie czytacie jest tysięcznym wpisem na tym blogu. Że też mi się tyle chciało. :)
Dzisiejszy dzień był trzecim dniem zjazdu L.. Dziś zajęcia rozpoczynały się po południu więc mogła sobie trochę dłużej pospać.
Mniej więcej w tym samym czasie gdy L. wyjeżdżała na studia my również wyjechaliśmy- na basen. Podobnie jak wczoraj w czworo. Nadii znowu się bardzo podobało: pływała z makaronem i bez, nurkowała, skakała z brzegu, a nawet ze słupka startowego. To chyba ostatecznie nas utwierdziło w przekonaniu, że chyba możemy sobie już odpuścić wyjazdy do aquaparku. Pewnie od przyszłego tygodnia będziemy jeździli na weekendowe zajęcia na basenie całą piątką: Nela z Miłoszem na swoje zajęcia, L. popływać, a ja pobawić się z Nadią.
Po powrocie z basenu resztę dnia spędziliśmy już w domu.
niedziela, 19 lutego 2012, superdaddy