Motto: już minęły dni tęczowe bez chmur, już minęły noce wypraw do gwiazd. Czyli imponderabilia i memorabilia. Impresje.
Pociąg z Legnicy do Krakowa to jedna z najbrzydszych rzeczy, jakie dane mi jest oglądać. Ale tym razem nawet śnieg za oknem jakby bardziej się mienił, słońce jakoś wolniej zachodziło.
Poranny chłód, droga na wschód
Wiedziony wciąż nadzieją stawiam kroki
Że zobaczę, ze dojdę,
Mój dom jest co raz bliżej
Do ostatniej chwili nie wierzyłam, że nic się nie zepsuje. Nawet kiedy weszliśmy już do domu i stałam na korytarzu, musiałam odwrócić się i upewnić, że nie zmyślam sama sobie.
I nagły przestrach u drzwi
A może to tylko się śni...
(Szeherezada zmyślaniem
chciała o dzień przedłużyć życie)
Uwierzyłam dopiero, kiedy wieczorem na stole stanęły dwie herbaty, a na biurku wylądowały okulary o stanowczo zbyt słabych dla mnie szkłach. I rano, kiedy stanęłam przed dylematem: wstawać i budzić czy wylegiwać się i się nudzić. Jako aspołecznej wiedźmie wstyd mi przyznać, co wygrywało przez pierwsze pół godziny.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, żeby trwały
Leniwy spacer przez Kazimierz zaowocował później jednoczesnym myciem włosów, pieczeniem wilgotnej murzynki i jedzeniem obiadu. Naprawdę, życie jest o wiele prostsze, kiedy można obarczyć kogoś innego ugotowaniem ryżu i roztopieniem margaryny. Jesteśmy wihajstrem - nikt nie wie, jak to jest zrobione, ale działa.
C'est con, ce qu'on peut tre con
A se cacher de soi mme
Wieczór był wspaniały. Wieczór był przerażający.
Są takie oczy, których nigdy nie zapomnisz,
Są słowa, których nie wybaczy nigdy nikt.
- Skoro tak bardzo ci na tym zależy...
(kilka bardzo złych sekund, dym w ustach, płatki śniegu na twarzy)
- Nie rób rzeczy tylko dlatego, że mi na nich zależy.
Ale nie potrafiłam odejść.
Było tak pięknie, ze już piękniej być nie mogło,
było tak źle, jak tylko z nią mogło być
Niczego nie cofam. I rób z tym co chcesz.
I'm just a soul whose intentions are good
oh, Lord, please don't let me be misunderstood
poniedziałek, 03 stycznia 2011, zjawa.realna