Hen, nad źródełkiem w cienistym lesie
Chatę swą miał już niemłody,
Surowy bardzo, jak wieść niesie
Strażnik Czystości Wody.
Gdy ktoś ze źródła chciał skorzystać,
To musiał go przekonać,
Że woda krystalicznie czysta
Zostanie niezmącona.
Lecz gdy Pan Żaba się pojawił
Wnet wszystko się zmieniło
Zaświadczeń bowiem plik przedstawił,
A każde ważne było.
Na samym wierzchu zaś leżało
Świadectwo moralności,
Z podpisem i pieczęcią małą
Ważnej Osobistości
A dalej były takie rzeczy
Że nie będziemy o nich mówić wierszem, bo szkoda porządnej poezji na takie świństwa. W każdym razie wyszło na to, że byle żabol, gdy ma odpowiednie świadectwo, to może w źródełku bezkarnie moczyć dupę, a służby specjalne ani pisną na ten temat!!!
niedziela, 26 marca 2006, arbel1