Gdy transatlantyk wielki zatonął,
Bez ofiar się nie obyło.
Fakt ten żywotów wiele pochłonął.
Pięć osób tylko przeżyło.
Na tratwie wszyscy wylądowali
Dzięki chaosu zrządzeniu
I przez wód bezmiar podryfowali
W nieznane, ku przeznaczeniu.
Czterech ich było i jedna dama,
Zły los ją tak był skazał.
Trochę się bała wśród mężczyzn sama,
Że słusznie - czas wnet pokazał.
Bo gdy zgłodnieli - nerwowi byli,
I ona też razem z nimi,
Więc by się nieco uspokoili
Kusiła ich wdzięki swymi.
Gdy ją sen zmorzył, rzecze z nich jeden:
"Co nam zależy panowie?
Wszak siedem portów - i dziewcząt siedem,
Poza tym nikt się nie dowie.
Wszyscy się z jego mową zgodzili.
O, straszny, okrutny losie!
I z morską solą damę spożyli.
Starczyło im na dni osiem.
Lecz za dni cztery - ironia czysta -
Pojęli, że należało
Może inaczej ją wykorzystać,
Niżeli zjadać jej ciało.
A oto morał z tego zdarzenia,
Na który każdy już czeka:
"Dieta wpływ wielki ma bez wątpienia
Na możliwości człowieka."
sobota, 21 stycznia 2006, arbel1