Tym razem do napisania tego wpisu natchnął mnie przeczytany dziś w "La Nacion" artykuł. Choć może natchnął to niezbyt dobre określenie na wiadomość która ścina z nóg. Chodzi o zabójstwo Laurenta Schwebela, fotografa przyrody i przewodnika. Zabójstwo wyjątkowo absurdalne. Schwebel z racji swojego zawodu stawał oko w oko z dzikimi zwierzętami, a zginął na pełnym ludzi placu San Martin w centrum Buenos Aires, tuż przy największym dworcu autobusowym Retiro. Ukradziono mu aparat, narzędzie pracy, którego próbował bronić, otrzymał cios nożem w klatkę piersiową i po kilku minutach zmarł. Napastnik przemaszerował z pełnym spokojem przez plac wymachując aparatem, dopiero na ulicy zaczął biec.
http://www.lanacion.com.ar/1447230-conmocion-por-un-crimen-en-retiro
http://www.lanacion.com.ar/1447343-la-hermana-del-frances-asesinado-tildo-de-absurda-su-muerte
zdjęcia Laurenta Schwebela
http://www.grandsespaces.ch/images/voyages/circuits-decouverte/Bresil-Pantanal-Jaguar-Photo-Laurent-Schwebel-LS14.JPG
http://www.grandsespaces.ch/images/voyages/circuits-decouverte/Bresil-Pantanal-Caiman-Laurent-Schwebel-LS13.JPG
W Argentynie co jakiś czas słyszy się o aktach przemocy wobec turystów, autostopowiczów, a
zwłaszcza samotnych turystek i o ich zaginięciach. Tuż przed moim
wyjazdem głośno było o zniknięciu australijskiej turystki w okolicach
schroniska Cajon Azul. Odnaleziono ją kilka dni później mocno
poturbowaną i zdezorientowaną, ze śladami gwałtu. Dla mnie było to o tyle szokujące że jeszcze parę tygodni temu spędziłem tam dwa dni w sielankowej atmosferze i pośród przemiłych ludzi. Nie chodzi o to że nagle poczułem się zagrożony, ale takich rzeczy raczej się nie spodziewa w górach gdzie z reguły darzy się innych turystów górskich dużym zaufaniem.
Jeśli chodzi o moje doświadczenia i odczucia to nie powiedziałbym nigdy że Argentyna to kraj niebezpieczny, wręcz przeciwnie, czułem się tam bezpieczniej niż w Polsce, gdzie już trzy razy byłem ofiarą agresji nadpobudliwych młodzieńców. Za każdym razem z czystej bezinteresownej złości czy też nienawiści. Będąc w Argentynie nawet poruszając się po dość biednych dzielnicach nie czułem takiego zagrożenia. Nie spotkałem bodaj jednej osoby, której zakazana morda od razu mówi że lepiej zejść mu z drogi. Ani razu mijając kogoś nie zostałem celowo szturchnięty, nie widziałem żadnych chuligańskich zachowań na przystankach czy dworcach autobusowych. Znów dodam że poruszałem się raczej po mniejszych miejscowościach i tylko w kilku stolicach prowincji spędziłem więcej niż jeden dzień i może dlatego odniosłem wrażenie że prawie nie istnieje tam zakapiorstwo, tak charakterystyczne dla naszego kraju.
Od wielu ludzi słyszałem żeby uważać, nie zbliżać się do villas-dzielnic biedy dotkniętych problemem narkomanii, gdzie wśród biednych króluje paco -narkotyk z odpadów po produkcji kokainy, który w dwa lata potrafi doprowadzić do śmierci. Uzależnia tak mocno że ci co wpadli w jego objęcia potrafią sprzedać każdą rzecz łącznie z drzwiami do mieszkania żeby zdobyć kolejną działkę. Mówi się że duża część przestępstw ma związek właśnie z powodu narkotyków. Z desperacji by zdobyć pieniądze, oraz po prostu porachunki narkotykowe, i że w większości przestępstwa te nie dotykają ludzi niezamieszanych narkotykowe interesy.
Mam nadzieję że tak właśnie jest, że przestępstwa w większości nie dotyczą niewinnych ludzi, choć najlepiej jakby ich w ogóle nie było tak jak i biedy oraz przeklętego paco, a wstrząsająca śmierć Laurenta Schwebela jest tylko wyjątkiem.

Laurent Schwebel
Pokój jego duszy.
piątek, 10 lutego 2012, olekpieta