Się dzieje wszystko i nic.
Od ostatniego napisania prawie (które podobno robi różnicę)
udałam się do dyrekcji, w sprawie odmowy dalszego nauczania w klasie 2z. Nie
będę się wgryzać w szczegóły, ale oni są jak ruchome piaski zrobisz krok w
niewłaściwą stronę i już cię wsysa. Pokażesz zdenerwowanie lub jakieś ludzkie
odruchy, natychmiast musisz za to zapłacić. Po ostatnim incydencie, wrednym,
paskudnym, bezmyślnym i poniżającym długo nie mogłam się pozbierać.
Nawet buntowanie się przeciwko tej sytuacji jest
bezsensowne. Co z tego, że policja spisuje zeznania, co z tego, że robimy, co
się da, żeby sytuację poprawić i tych, nie zawaham się użyć tego słowa,
prostaków usadzić, jak i tak efektów nie widać? Sądy mielą powoli, policja
markuje, że coś z tego ich pisania wyniknie, a jest jak jest.
Całe szczęście, że jeszcze tylko tydzień i trochę wolnego
będzie.
Taa. Oceny wystawione, a dyrekcja rwie włosy z głowy, że
tylu nieklasyfikowanych. A jak ma być inaczej, jak ja taką pannę AW widziałam
przez 5 miesięcy na 4 lekcjach? I jak nie miałam postawić nkl nastolatkowi,
który był na kilkunastu lekcjach i wszystkie spędził gapiąc się w telefon.
Dodam tylko, że to Rom, który ledwo pisze. Ale ponieważ miał tylko 2
nieklasyfikacje, to trzeba mu zrobić egzamin klasyfikacyjny po feriach. No to
ja się pytam, z jakiego materiału? Bo z angielskiego to on może wie, co to ajlowju
i fak. Moim zadaniem jest go złapać, wcisnąć jakieś kartki z podstawami wiadomości
dla 4 klasy podstawówki do łapy i modlić się, żeby choć 5 słówek zapamiętał.
Jeśli się, oczywiście, do ferii zimowych zjawi w szkole. Nie mam nic przeciwko
Cyganom, ale posyłanie ich do szkoły masowej, jeśli oni tego nie chcą, nie ma
sensu. Jest u nas 3 Romów, cała trójka to raczej goście w szkole, nie maja
książek (chociaż dostali je w formie wyprawki szkolnej), nie maja zeszytów,
idzie im słabo, bo nie uczą się w ogóle, przychodzą tylko po to, żeby ich
rodziny mogły dostawać kasę z opieki społecznej. Jeśli nie są zasymilowani z Polakami, nie
żyją tak jak większość społeczeństwa, to nigdy się w takiej instytucji jak szkoła
nie odnajdą. Nie rozumieją, o co biega w tym całym uczeniu się, nie jest im to
potrzebne. Zabrzmi to może na rasizm, ale wydaje mi się, że powinna być jakas
szkoła dla dzieci romskich coś, co pozwoli im zdobyć podstawy, być w porządku
wobec państwa, a jednocześnie nie wkroczy za bardzo w ich kulturę i zwyczaje.
Zupełnie się na tym nie znam, ale patrząc z boku, Cyganie w szkole publicznej,
polskiej szkole publicznej, to porażka. I dla nauczycieli, bo nie mamy na to,
co się z nimi dzieje żadnego wpływu, i dla nich, bo z ich punktu widzenia jest
to strata czasu.
Oceny wystawione, ale czy sumienie czyste? Chyba jednak nie.
Jedynek postawiłam 8, na około 110 uczniów. Powinno ich być ze dwa razy więcej L Za każdym razem, kiedy
muszę 2 wpisać zamiast 1, czuję się nie
w porządku wobec pozostałych uczniów. A dlaczego muszę wpisać 2? Ano, bo
jeśli uczeń balansuje na granicy normy
intelektualnej (na przykład), to trzymanie go kolejny raz w tej samej klasie
jest bezcelowe. On się i tak nie nauczy. Niech sobie idzie do zawodówki, skończy
ją, jeśli los będzie przychylny dostanie pracę i niech żyje dalej. Bo jeśli
uczeń w wieku 15 lat ma zostać 3 raz na drugi rok w gimnazjum, to przestanie do
szkoły w ogóle chodzić. Bo jeśli uczeń
ma 1 i jeszcze jakąś dysfunkcję orzeczoną, to pyta się nauczyciela, co zrobił,
żeby mu pomóc. I nieważne jest, że się do tego kogoś wyciągało rękę, próbowało
skusić na dodatkowe zajęcia, podsuwało wykonalne zadania, a uczeń (a często i
rodzic) miał to w dupie. Winny jest nauczyciel. Tak więc, pozostaje mi
zamknięcie oczu i wpisanie 2. Te 8 przypadków niedostatecznych to już wyjątkowi
leserzy.
Tak więc kończę to półrocze z nieczystym sumieniem.
sobota, 21 stycznia 2012, angleland