Etihad Stadium wciąż niezdobyte - Norwich City wpisało się w trend głęboko ustawianej defensywy i nie zaoferowało większego oporu przed The Citizens, którzy cierpliwie i bez pośpiechu, część po części rozkładali zaparkowany żółty autobus na czynniki pierwsze.

5:1 , z czego cztery bramki padły w drugiej połowie, co łącznie daje kosmiczną liczbę 35 ligowych goli zdobytych po przerwie. W chwili pisania tych słów - to więcej niż jakakolwiek z drużyn Premiership zdobyła w ogóle. Jedynym sensownym zarzutem pod adresem City jest to, iż nie potrafią utrzymać czystego konta. Zwłaszcza w takim spotkaniu, gdzie rywal ma tak niewiele do powiedzenia, zero z tyłu powinno być obowiązkowe i ani trochę mnie nie dziwi, iż Mancini jest z wyników obrony niezadowolony. Ostatni raz bez straconego gola w lidze The Citizens zagrali pierwszego października na Ewood Park(0:4), po tym do chwilo obecnej, udało się to zaledwie dwa razy, z Villarreal i Arsenalem na wyjazdach, a łącznie Hart i Pantilimon nie wyciągali piłki z siatki w siedmiu meczach(na 22 rozegranych!). Zastanawiam się, czy w związku z dość krótką(a przynajmniej jakościowo wyraźnie słabszą) ławką Roberto nie będzie szukał jakiegoś doświadczonego zawodnika, aby wspomóc Kompany'ego i Lescotta.

Clive Brunskill/Getty Images Europe
Wczoraj niespodziewanie do składu wrócił Kolo Toure , co z miejsca wzbudziło sporo obaw. Powracający po dyskwalifikacji Kolo miał wprawdzie bardzo dobre momenty na Emirates, jednak mimo tego nigdy już nie zostanę fanem jego poczynań w defensywie. Kiedyś określiłem go mianem pechowego obrońcy i praktycznie przy każdej okazji to się potwierdza. Choćby z Norwich - gdy zderzył się z Kompany'm i praktycznie podarował Morrisonowi sam na sam z Hartem. Czyżby w zimie miały się rozstrzygnąć losy starszego z braci Toure? Jeśli PSG wyrazi zainteresowanie, to na miejscu Manciniego mocno bym się zastanowił, czy nie warto zarobić nieco na katarskich szejkach i zainwestować w kogoś nowego, bądź... odkurzyć starego, dobrego Neduma . Tak, to mrzonki, Roberto nigdy nie cenił Onouhy i jeśli zobaczymy jeszcze w koszulce City, to co najwyżej w Pucharze Anglii w konfrontacji z niżej notowanym rywalem. A szkoda - trzeba pamiętać, iż w składzie są jeszcze tylko Kompany, Lescott i nieopierzony Savić i w razie kontuzji(piłkarskie bogi chrońcie naszego kapitana!!) może się zagotować pod bramką Joe Harta częściej niż zwykle.

Michael Regan/Getty Images Europe
Z ofensywnych spostrzeżeń: Samir Nasri pierwszy raz pokazał umiejętności zbliżone do poziomu Davida Silvy. Nie chodzi tu jednak o proste kopiowanie Hiszpana, ale o ogólną ocenę za występ. Samir był wreszcie widoczny i coś mi podpowiada, że to szkoła, którą dali mu kibice Arsenalu wespół z Frimpongiem we wtorek, dała pozytywne efekty. Różnica jest zauważalna - rywal prezentował podobny styl do Newcastle sprzed dwóch tygodni, kiedy to Francuz był kompletnie poza grą, a wczoraj wyglądało to znacznie lepiej.
Samir looked very bright, the goalkeeper will probably not be happy with it but it was a great ball in and we got runner across the face of goal.
When Samir plays with that zest and looks as though he wants to hurt teams he is a real force to be reckoned with. We have not been disappointed with him this season at all.
David Platt
Znów pochwalić należy cierpliwość całego zespołu. Z meczu na mecz niepewność co do wyniku spotkań tego typu maleje. Niech miarą owej cierpliwości będzie prosta statystyka - 750 wykonanych podań, z czego 652 znalazło adresata. Sam Yaya Toure wykonał 124 próby, jak podał OptaJoe to pierwsze takie osiągnięcie na boiskach Premier League od 2008 roku! I co jeszcze trzeba zauważyć - głód goli. Niewyobrażalny głód goli. W zeszłym sezonie cierpiałem, gdy w okolicach 3:0 zespół(na życzenie Roberto?) przestał się starać o podwyższenie wyniku. Teraz mamy do czynienia z polowaniem na rywala i golami pokroju Mario, z ramienia, nonszalancko, z przekonaniem, że się należy. A przeciwnik to tylko tło. To się musi podobać, zwłaszcza, że nie będzie trwało wiecznie.
Zresztą, taki oddech Błękitnym bardzo się przyda - za chwilę na Etihad przyjedzie Bayern i stoczymy batalię o przyszłość w LM, zaraz po tym wyjazd na Stamford Bridge, a 18 grudnia postaramy się zgotować piekło powracającemu do formy Arsenalowi.
A tak na marginesie - można polubić mojego bloga na Facebooku, do czego mocno zachęcam, nic tak nie nakręca do pisania jak rzesza fanów. Likebox znajdziecie w bocznej szpalcie oraz poniżej:
niedziela, 04 grudnia 2011, angamoss