Zdobywanie nawet najcenniejszych punktów za sprawą błędów sędziowskich nigdy nie będzie dla mnie satysfakcjonujące. Może i jestem głupi, może czasem zbyt uczciwy, ale zawsze brzydziłem się takim sposobem. Oczywiście nie mam pretensji do piłkarzy, zwłaszcza Nakoulmy, który wcześniej zmarnował dwie wyśmienite sytuacje i trzecią po prostu musiał zamienić na gola -przecież jest napastnikiem i zagranie ręką nie powinno go zatrzymać. Błąd sędziowski był jednak tak ewidentny, że chce się płakać i po raz kolejny z wyrzutem spojrzeć na oporne powtórkom światowe i europejskie władze piłkarskie.
Bez różnicy, czy punkt się Górnikowi należał, czy też nie - piłkarze Czarnych Koszul mają prawo być wściekli na arbitrów niezdolnych do prawidłowej oceny sytuacji. A to ostatnio zdaje się być plagą boisk Ekstraklasy, co skłania ku myśleniu, iż sędziują naszym drużynom ludzie wybitnie się do tego nie nadający. Po meczu w Warszawie przeczytałem tekst Rafała Steca o już prawie nieżywej korupcji, która prawdopodobnie trzyma się mocniej niż kiedykolwiek, bo działa o wiele subtelniej niż wcześniej. Nie wierzę, iż biedujący Górnik miałby środki, aby opłacić choćby chłopców do podawania piłek, więc nie da się powiedzieć, iż ślepota pana Krztonia i jego asystenta była inspirowana przez zabrzan.
Wracając do spraw czysto piłkarskich, zastanawia mnie dramatyczny spadek formy Michała Gaszparika . Oglądałem go w sobotę i dziś, podczas meczu Młodej Ekstraklasy i jedyne czym zaskoczył to sztuczką techniczną... samego siebie(kilka minut później został zdjęty). Wczoraj podobnie - idiotyczne wejście na plecy Trałki musiało skończyć się rzutem karnym, a poza tym Słowak grał słabo i bez woli walki, czym zmusił Nawałkę do zmiany swoich przyzwyczajeń i przeprowadzenia roszady jeszcze w pierwszej połowie. Brak Jeża doprawdy aż tak źle wpłynął na Michała? Trener Górnika wystawił go w pierwszej '11', gdyż - jak sam twierdzi - Gaszparik przekonał go postawą na treningach, co oznacza, iż uraza(?) po przymusowych(??) testach w Izraelu znikła. A formy jak nie ma, tak nie było.
Szczególnie dziwi stawianie na Słowaka w kontekście umiejętności Nakoulmy. W mojej ocenie jest to obecnie najlepszy piłkarz Górnika obok Kwieka i Skorupskiego i chyba nie stać nas na granie nieopierzonym Milikiem w nagrodę za jego postawę na treningach. Jasne, ogrywanie 17latka jest chwalebne i z pożytkiem dla polskiej piłki. Gorzej z wynikami Górnika, wydaje mi się, że młodzian nie jest gotowy na 90 minut walki w Ekstraklasie i zwyczajnie powinien ustąpić miejsca bardziej doświadczonym zawodnikom. A jeśli koniecznie ma grać ktoś młody/wychowanek, to skłonny byłbym postawić na Sobczaka, który ma już jakieś małe osiągnięcia i występy w pierwszym zespole.
A jak wygląda drużyna? Kiepsko. Po dramacie z Cracovią i sabotażu z Koroną poprawa jest minimalna. Korzystny wynik z Polonią zawdzięczamy słabej postawie Czarnych Koszul, w szczególności obrońcom - nie potrafili trzykrotnie upilnować Nakoulmy i to się w końcu zemściła - oraz Danielowi Sikorskiemu, który fatalnie spudłował będąc sam na sam ze Skorupskim. Swoją drogą pojedynek Bonina, Sikorskiego i Jeża z byłym klubem wypadł blado. To znaczy co do Daniela, to wiadomo. Bonin natomiast nie zachwycił na lewym skrzydle, a Jeż wypadł... ze składu, gdyż doznał urazu podczas rozgrzewki. Nie ma się co nabijać z zawodników, którzy wybrali miejsce pracy stabilne finansowo, ale z tak szalonym właścicielem. Bo i tak na pewno odczuwają konsekwencje swoich decyzji.
Poza tym fajnie, że Górnik stworzył sobie kilka sytuacji w drugiej połowie, ale na solidniejszych rywali to może nie wystarczyć, bo choć Polonia ma piłkarzy lepszych, to ekipa z nich z wiadomych przyczyn żadna. A przed KSG najważniejszy mecz rundy - Wielkie Derby Sląska z Ruchem, który w tabeli jest wyżej i na tę chwilę może czuć się małym faworytem, nie tylko dlatego, iż przełożył swoje spotkanie Pucharu Polski, a my musimy jechać do zdzierców z Wejherowa.
Bo kryzys w Górniku Zabrze wciąż jest faktem. Pierwsza połowa na Konwiktorskiej znów pokazała, jak niewiele charakteru prezentują obecnie podopieczni Adama Nawałki. I sam trener jest mniej aktywny przy linii bocznej, wcześniej był gotów w każdej chwili wskoczyć na boisko, teraz jakoś tak spotulniał. Piłkarzom brakuje błysku(kilka dobrych podań Kwieka to za mało, abym zmienił zdanie) i zadziorności, a bez tych cech o korzystny wynik za tydzień będzie bardzo trudno. I nie ma się co odwoływać do starego porzekadła, iż derby rządzą się własnymi prawami - bez charakteru Górnik nic nie wskóra i to już widać po tabeli. 10 punktów w 10 meczach, pozycja numer dwanaście. Stanowczo, stanowczo za nisko jak na nasze oczekiwania. Aczkolwiek nikt już nie próbuje łapać piłki, gdy ta jest jeszcze w polu gry. Znaczy się - jest progres ;-)
Ach i byłbym zapomniał - cieszy powrót na boisko Michała Jończyka. Wypada życzyć zdrowia piłkarzowi, który ostatni mecz rozegrał w listopadzie zeszłego roku.
Ach i jeszcze jedno: wypowiedzi Prejuce'a ani trochę mnie nie rażą. Lepsze to niż przyznanie się, iż szukało się karnego na chama, żeby oszukać, jak to w zeszłym sezonie uczynił Theo Walcott.
niedziela, 16 października 2011, angamoss