Jeśli porażka(bolesna, dodać warto) w dogrywce ze Stoke City otworzyła krytykom Manciniego usta, by znów mogli pleść androny o jego zwolnieniu, to mecz z Chelsea chyba jednak buźki im pozamykał. Przynajmniej do następnego meczu.
Dublet z Chelsea
Tego nikt się nie spodziewał, aż nie chce się sprawdzać, kiedy ostatni raz miał miejsce. Londyńczycy pod wodzą Ancelottiego nie prezentowali ostatnio wybornej formy, męczyli się z Wilkami, przegrali z Interem, a teraz przyszło im przełknąć gorycz pierwszej porażki na własnym stadionie w lidze, co przy wtorkowej wygranej United z West Hamem daje The Blues ledwie punkt przewagi nad Diabłami. No i dwie czerwone kartki, dla Belletiego i Ballacka, też raczej humoru włoskiego menadżera nie poprawiają.
Statystycy nie mogą uwierzyć - to The Citizens są w tej chwili jedyną niepokonaną drużyną w domu w Premier League! A do tego zanotowaliśmy ledwie 4 porażki(przy 10 remisach wprawdzie...), co stawia nas w pozycji liderów tej drobnej, acz cieszącej klasyfikacji. Czasami chciałoby się, aby za wielkie zwycięstwa, na przykład z przodownikiem ligi czy największym rywalem, przyznawano więcej punktów, zwłaszcza, że rywale tempa nie zwalniają - Liverpool i Tottenham solidarnie wygrali swoje spotkania 2:1. W tabeli wciąż impas.
Moja wiara w motywację na silnego rywala nie była bezpodstawna . Coś jest w tym klubie typowego, a jednocześnie niesamowitego, że mobilizacja na tuzy futbolu pozwala osiągać wyniki wielkie, może nie wygrywać wojny, ale przynajmniej zwyciężyć w jednej potyczce(znamienne jest to angielskie Typical City). Znaczącą poprawę widzieliśmy na Eastlands z Liverpoolem, teraz udało się w ładnym stylu, choć z pomocą jej własnych zawodników, pokonać Chelsea.
Typowe dla City, że między tymi spotkaniami przegraliśmy ze Stoke City Pullisa 1:3. Ciężki to był mecz(praktycznie nie do zobaczenia w Polsce zresztą), 120 minut, przy czym cała dogrywka w "10"(patrzę i nie wierzę, że Ade zasłużenie został wyrzucony z boiska...), po ostatnim gwizdku pisałem, że nikt tutaj się nie poddaje, a chętni do zwolnienia Roberto najpierw powinni sami siebie wywalić.
Tak jak my nie lubimy Stoke, tak Pullis nie lubi City. Wiernym kibicom The Citizens nie muszę przypominać, kto był trenerem Gillingham w 99 roku :-) Jedyna dobra wiadomość po odpadnięciu z Pucharu Anglii - z zespołem z Britannia Stadium już w tym sezonie się nie spotkamy. Z innej beczki - patrzcie, jak Shawcross z bohatera(strzelił głową na 2:1 w pucharze) przeistoczył się... w niewinnego i dobrego chłopaka, który tylko walczył o piłkę z Aaronem Ramsey'em...
Aż szkoda, wróćmy na Eastlands, że czeka nas długa przerwa z ligą angielską - ponieważ Koguty wygrały w FA Cup, to mecz z nimi został przełożony na bliżej nieokreślony termin. Stąd najbliższego przeciwnika - Sunderland - podejmiemy dopiero 14 marca. Wyjazd.
Kim jest dla nas Tevez(wespół z będącym w formie Bellamy'm) - tego żadne petrofunty nie wyrażą precyzyjnie. Pierwszy gol strzelony Hilario, to esencja jego talentu. Co z tego, że miał przed sobą dwóch obrońców i bramkarza? Co z tego, że dzień wcześniej wylądował na Heathrow? Nic to nie znaczy. Carlito to po prostu świetny piłkarz i na boisku daje z siebie wszystko, nawet jeśli jedenastka Manchesteru City prezentuje się niewspółmiernie do swoich możliwości(doskonały przykład to właśnie 45. minuta na Stamford Bridge). Myślę, że doniesienia prasowe na temat jego nieporozumienia z Roberto można traktować ze sporym przymrużeniem oka, albo wręcz - jak bajkę.
Maybe I will send Carlos back to Argentina for another two weeks then pick him the day he after he comes back ;-)
Mancini po meczu, Tevez zaś jest już spokojny o córeczkę Katie
Wayne i John
Sprawę znamy, media już ją przemieliły na wszystkie sposoby(nawet Bellers się do niej wtrącił ). Natomiast kibice stołecznego klubu popisali się wyjątkowym frajerstwem. Buczeniem na Bridge'a osiągnęli szczyt kretyniżmu. Każdy z tych debili z pewnością podałby dłoń przyjacielowi , który pukał ich panienkę, w dodatku wyskrobał niedoszłego bękarta, wraz z własnym poczuciem winy. Tak, oczywiście ;) Do tego, pokazali jakie mają zdanie o byłych zawodnikach swojego ukochanego klubu. Brawo panowie! Na szczęście nie wszyscy mają tak wielki problem ze zrozumieniem, kto tak naprawdę okazał się dupkiem w tej sytuacji. Na blogu Michała Zachodniego czytamy oto taki fragment(prawie oryginalny, dwie literówki poprawiłem:)).
OŚWIADCZENIE: Wszystkim tym, którzy popierają to jak kibice Chelsea w sobotę potraktowali Wayne Bridgea cholernie się dziwię. Najwyraźniej niewielu z Was pamięta ile dobra uczynił lewy obrońca na Stamford Bridge, ile dał nam radości, ile zostawił tu zdrowia i ile kosztowało go to odejście. Ja pamiętam i tego mu nigdy nie zapomnę (Wayne 06.04.2004 , pamiętam i dziękuję), choćby nawet nie podawał ręki każdemu z obecnych zawodników. To jest sprawa między nim, a JT , która została ujawniona i rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów przesłaniających futbol przez brukowce, a jeśli Bridge postanowił tak to zostawić to musimy to zaakceptować. On nic tu nie zawinił, więc naprawdę, odczepcie się od niego, a jeśli nie potraficie jego decyzji zaakceptować, to okażcie choć odrobinę szacunku.
Pod którym podpisuję się wszystkimi członkami zdatnymi do tej czynności.
A jeśli zwycięstwa wciąż wam mało, na oficjalnej stronie City znajdziecie całkiem obszerny skrót. Na najbliższe dwa tygodnie fanom z Eastlands musi on wystarczyć :)
wtorek, 02 marca 2010, angamoss