Do wydanej w 2009 roku biografii Koestler literacka i polityczna
odyseja dwudziestowiecznego sceptyka Michael Scammell włączył
parę artykułów publikowanych o Koestlerze od 1998 roku. Dał dzieło duże i
rzetelne, przyznając się wielokrotnie, że mimo pytań zadanych licznym
osobom, które mogłyby wiedzieć, wiele kwestii pozostaje niewyjaśnionych.
Artur Koestler dokonał zręcznej sztuki ukrywając się i rozmywając ślady
pisząc wiele o sobie, szczerze, ale nie w pełni, wybiórczo, tyle odkrywając
co i zakrywając. Tak głośna postać, której głos podnosił się w każdej
istotnej kwestii jego czasu, odszedł tak szokująco jak żył i zanikają
jego wpływy. Żyd oddany w pewnym okresie tworzeniu żydowskiej Palestyny
który przemilczał czego doznał z powodu antysemityzmu. Kolekcjoner
przygód erotycznych i współautor podręczników seksu, nie potrafiący mówić o
zawikłaniach seksualnych w swojej rodzinie. Dumny bard rodzinnej sagi
tający i przekręcający prawie wszystkie jej istotne elementy. Słynny z
działań i zaangażowania politycznego, a marzący o odegraniu w nauce roli
porównywalnej z Galileuszem. Bardzo trudny typ. Książka nie mogła być
cienka.
Przygotowanie Scammella do pisania widać nawet w jednozdaniowych opisach,
którymi opatrzył cytowaną bibliografię. Trzeba naprawdę dobrze wiedzieć o
czym się pisze, by móc sobie pozwolić na takie uwagi: Uboga jako
biografia ale wyśmienita w kwestii syjonizmu Koestlera i jego postawy do
żydowskiego pochodzenia, Powierzchowna i źle
udokumentowana, Biografia Koestlera zrobiona nożyczkami i klejem
dla francuskich czytelników, Artykuł rozdęty do wymiaru
książki. Ocen oddających autorom wiele walorów też jest sporo.
Zamiast streszczać, zacytuję. Coś mi mówi, że wystarczy to za zachętę.
Po stronie matki przodkowie Koestlera byli bogaci, sławni i z cennymi
koneksjami. Adele dorastała w luksusie, ładna, dowcipna, wśród
zalotników wydawało się, że miała cały Wiedeń u swych stóp. [...]
kształcona w niemieckim, francuskim i angielskim, przez pewien czas chodziła
do akademii sztuk pięknych i nierzadko spotykała się przy obiedzie z ciotką
Eleonorą, imponującą damą, która prowadziła słynną szkołę średnią dla
młodych dam, znaną powszechnie jako Jeiteleum. Postępowa kobieta z
feministycznymi instynktami, Eleanore nakłoniła swą napiętą siostrzenicę do
poradzenia się u wybitnego młodego żydowskiego lekarza o nazwisku Zygmund
Freud w sprawie kłopoczącego ją stale tiku.
Adele nie odniosła dobrego wrażenia. Freud masażował mi szyję i
zadawał głupie pytania skarżyła się Koestlerowi prawie pięćdziesiąt
lat później. Mówiłam ci, to był obrzydliwy typ. Powiedziała
Kurtowi Eisslerowi, sekretarzowi Archiwów Zygmunda Freuda, że poszła do
Freuda niechętnie (uważano człowieka za pół szalonego jeśli szedł do
dr Freuda) i natychmiast znielubiła go, głównie z powodu jego czarnych
bokobrodów. Powiedziała, że gdy masażował jej szyję, Freud zapytał czy miała
ukochanego. Zszokowana, odmówiła odpowiedzi i oddaliła się tak szybko jak
mogła. Zainteresowanie Freuda seksem było dziwaczne i
skandaliczne i choć jej przyjaciółki nie mogły doczekać się relacji o
tej wizycie, Adele twierdziła, że w jej otoczeniu nikt go nie traktował
serio.
poniedziałek, 06 lutego 2012, andsol-br