Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

andsol-br

Merde, nie poddam się, wrzucę komentarz jako wpis i koniec. Z tytułem: "Nie jestem spammać".

2009/08/15 03:47:21

andsol-br

Tichy, poddaję się, nie zamieszczę dziś odpowiedzi na Twoje uwagi. Blox zatrzymuje jako spam i koniec. Może mu do jutra przejdzie. Słynna praczka.

2009/08/15 03:18:44

andsol-br

@telemach: oj, ile tu gadania... aż strach. Trzeba będzie do tego wrócić. Ale wypowiedziałeś to kluczowe słowo: statystyka. Bez niej trudno mówić o stereotypach i przesądach, o odróżnianiu nastawień chorych i zdrowych...

Komentarz poszatkowany, bo mi filtr antyspamowy zatrzymuje jak trzem osobom odpowiadam na raz.

2009/08/15 02:54:54

andsol-br

@szmerybajery: tak, silna wiara pomaga zwalczyć ułudy i dotrzeć do Wiecznego Życia. Przy okazji, gdy Świadkowie Jehowy osaczyli mego przyjaciela i gwałtownie go przeciągali na swoją stronę, spytał ich czemu działają wbrew swoim interesom, bo jeśli ich Niebo ma tylko 140 tysięcy zarezerowowanych miejsc, to jaki sens ma powiększanie grupy konkurentów...

2009/08/15 02:52:32

szmerybajery

Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna historia o triadzie założenia-oczekiwania-fakty, a dotycząca teleskopu. W 1997 w czasie przelotu komety Hale-Boppa, 40 członków sekty Heaven's Gate dokonało zbiorowe samobójstwo na posiadłości w San Diego, wierząc że kosmici zabiorą ich do lepszego świata. Tuż przed tym wydarzeniem podopieczni guru sekty Marshall Applewhite, kupili nawet teleskop aby zobaczyć lecący za kometą statek obcych. Jak wszyscy się domyślamy statku nie było - i tu mały klops, co teraz? Kiedy stali już na skraju samobójstwa, okazało się że wszystko w co wierzyli było nieprawdą. Zważywszy na ten fakt... zwrócili teleskop do sklepu twierdząc że jest zepsuty, a następnie przedawkowali środki nasenne popijając je dodatkowo alkoholem.

2009/08/14 11:51:22

tentelemach

Cytat dotyczący Galileusza i uczonych kolegów - przepiękny. To co poniżej (cytatu) piszesz - wydaje mi się być (jednak) ważniejsze niż to od czego wyszedłeś. Dotyka jednego z naistotniejszych dla mnie (osobiście) problemów: przebiegu granicy pomiędzy pokorą a arogancją w percepcji nowego. Nowego, tzn. naprawdę, a nie jedynie pozornie nowego. Real-real.
Bo naprawdę nowe powinno budzić sprzeciw i niezgodę. Jeśli nie budzi - nowym nie jest. Jeśli budzi - może być, ale nie musi. Szansa, że jest to żaba będąca księciem, a nie tylko jedna z jej zwykłych koleżanek jest statystycznie biorąc jaka jest. Wszystkich gadów (i płazów) całować nie da rady. A i ochoty brak.
Co przygnębia. Co robić?

2009/08/14 08:27:51

5-grid

Aj, cóżeś narobił, andsolu!

Ja mam robotę! I zostawiłem wszystko na ostatnią chwilę, i siedzę po nocach.

I zamiast robić, zacząłem czytać MathPages, i nie mogę przestać. Niektóre rzeczy wywołują dotkliwe deja vu. Nad rzeczami podobnymi do "The Complex Domain of Probability", ale bez pójścia - bo bez skojarzenia - w liczby zespolone, ciężko pracowałem jakie 10 lat temu. Gdzieś w czerwcu mi odbiło, i wróciłem do tego.

Niesamowite.

Oczwyiśce, też mnie zaciekawiło, kim jest Kevin S. Brown - i jak znalazłem, wielu też - bez skutku.

Z G. i teleskopem też ciekawa sprawa, i też mi się wydawało, że to nie G wynalazł, bo ów wisiał w powietrzi, krążąc. G. - jak to się dziś mówi - wdrożył?

Podobnie, aksjomatykę teorii prawdopodobieństwa znał Frechet 20 lat przed Kołmogorowem, i nawet Borel na przełomie wieku (probabilista, ale nie skojarzył by jego "well-defined" - jakis to pewnie ładniej brzmi po franusku - były dokładnie "zdarzeniami"). No, K. wziął i wdrożyl.

No nic, z powrotem do roboty.

PS. Aha, przy okazji web-lustracji KS.B., taki site mi się trafił:

home.att.net/~numericana/fame/

2009/08/14 04:51:48
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt