
Nic więc chyba dziwnego, że próbowałam choć w części powtórzyć niezwykłe doznania i kiedy w tym roku zawitałam nad Zatokę Gdańską, oszalałam ze szczęścia.
Z jednej strony trochę się bałam, bo czasami wspomnienia wakacyjne niespecjalnie mają się do rzeczywistości, ale tym razem Gdańsk nie zawiódł. Powitał nas mnie i moją rodzinę piękną pogodą, która co prawda skończyła się dwa dni później, ale nie w tym rzecz, najważniejsze, że ten urlop przyniósł tyle wrażeń i emocji.
Z pogodą jest tak, że zwykle człowiek chciałby, by było ciepło, słonecznie, w sam raz do wylegiwania się na plaży.
Nie jest to jednak marzenie każdego, a gdy przyjeżdża się tu zaledwie na dwa tygodnie, trochę szkoda byłoby cały czas spędzić nad wodą w Trójmieście są dziesiątki wspaniałych miejsc, które warto odwiedzić, obejrzeć, spotkać ciekawych ludzi.
Dlatego summa summarum cieszyłam się, że niebo czasem kropiło deszczem, wiatry czesały włosy, a słońce nie parzyło, pozwalając bez przeszkód poruszać się wśród starych murów, nowych osiedli czy na granicy lądu i morza.
Starówka gdańska, słynny żuraw, spacery nad Motławą, wizyta w oliwskim zoo, pyszna ryba na kutrze zacumowanym w porcie gdyńskim, krzywy dom i molo w Sopocie, cudny park z młynem w Rumii, odbudowywana do tej pory starówka (nowówka zatem chyba?) w zniszczonym podczas wojny Elblągu szaleństwo zwiedzania!
A jeszcze Hewelianum z niezwykle ciekawymi prezentacjami, Centrum Experyment, skąd nie chciały wychodzić nie tylko dzieci, ale i dorośli... Długo by opowiadać.
Ale dla mnie te wakacje, a szczególnie urlop w Gdańsku, minęły pod znakiem literatury. I to nie tylko przeczytanej, ale najzupełniej żywej, w osobach autorek, z którymi miałam wielką przyjemność się spotkać.

Magda to twórczyni Milaczka, debiutu, z którym świetnie wystartowała, pokazując się czytelnikom jako autorka humorystyczna, a jej książki, nie wymagające wielkiej gimnastyki umysłowej, czyta się z uśmiechem.Pełne są żartów i romantyzmu taka jest bohaterka, Milena, i kilka otaczających ją kobiet.

Ale to nie koniec w przerwach między pracą (Magdalena prowadzi firmę marketingową Efekt Motyla), a domem i dziećmi (ma jeszcze starszą córkę, Lilę) pisze nadal, bo choć, jak sama mówi, pisarstwo nie jest zajęciem intratnym, człowiek po prostu musi.
Dlatego zrodziła się kolejna powieść, Cofnąć czas, która ma się lada chwila ukazać. Tu odkryłam inne oblicze Magdaleny, w której oprócz wesołej trzpiotki, zobaczyłam kobietę. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo lubię czasem poczytać coś mniej lekkiego, do refleksji i pomyślenia co by było gdyby i odnalazłam to w tej książce.
W twórczości Magdy można odnaleźć lokalne akcenty jedna z bohaterek serii o Milenie, ośmioletnia Zuzanna, miała zwyczaj przyglądania się kopii obrazu Hansa Memlinga Sąd ostateczny, znajdującej się w Kościele Mariackim.
Sama chętnie ją obejrzałam, właśnie tam, w kaplicy przy wieży. Pewnego dnia udałam się tam z najbliższymi, by spojrzeć na tryptyk, choć to nie za sprawą Zuzanny powodował nami inny bohater literacki, stworzony przez również trójmiejską autorkę, Annę Klejzerowicz .


Ale spotkałyśmy się w Sopocie. Nie miałam pojęcia, o istnieniu Bookarni, która jest obfitującą w najróżniejsze pozycje księgarnią, a przy okazji kameralną i pełną specyficznego klimatu kawiarnią.
Miesza się tu zapach kawy i drukarskiej farby, na talerzykach leżą ciastka, a półki uginają się pod ogromem liter, mieszkających w ustawionych na nich książkach.
Wraz z Anią zjawił się jej mąż, grafik, ilustrator, fotograf Krzysztof Klejzerowicz, jednak wobec dwóch niezwykle rozmownych autorek nie miał szans ;)

Długo by opowiadać o literackich spotkaniach wakacyjnych, tymczasem jednak mam dla Czytelników blogu niespodziankę. Każdy, kto do końca października wyśle e-mail z tytułem KOCHAM CZYTAĆ, na adres podany w Kontakcie , weźmie udział w losowaniu zbioru Książki moja miłość

Znajdują się w nim między innymi Magiczna książka Anny Klejzerowicz i Książka na poprawę humoru Magdaleny Witkiewicz. I jako swego rodzaju gratis dla mieszkańców wrocławian W pogoni za mordercą autorstwa wrocławskiej pisarki Anieszki Lingas-Łoniewskiej, z którą a także jej twórczością mam nadzieję niedługo bliżej się poznać. Zapraszam!
sobota, 01 października 2011, agnieszka_gil
