Od poniedziałku zaczynam zajęcia w klubie - moje babeczki kochane nie zawiodły - i obiecały przyjść. Zyskujemy o niebo lepsze warunki higieniczne - i przyrządy, dzięki czemu na pewno będzie fajniej :) Nie mogę się doczekać :)
Wczoraj, żeby odkurzyć mięśnie pojechałam do Sosnowca na Zumbę - bardzo fajna instruktorka, wulkan energii, a przy okazji piękna dziewczyna i zgrabna jak fiks - ideał jednym słowem, zrobiła świetne zajęcia. Zumba to połączenie salsy, latino i tańca brzucha - bardzo energetyzujące, wesołe, a jednocześnie nieźle daje popalić, kaloriom oczywiście :) Zrobię kiedyś dziewczynom zumbowe zajęcia :)
Jutro wybieramy się do Inwałdu do parku miniatur, a popołudniu na prażone. Chyba że szefo nie puści wypłaty przed weekendem - wtedy plany się nieco zmienią ;) Niedziela jest jeszcze niesprecyzowana - może w końcu odwiedzimy mamunię :)
Acha - jeszcze przedszkolak :) Przedszkolak jest super - nie płacze!!! Raz odstawiła koncert - gdy nie było jej pani, i została poproszona o pójście na przeczekanie do maluchów. Koza stwierdziła, że do żadnych maluchów nie idzie, bo jest średniakiem, i koniec... I nie poszła. Siedziała sama w swojej sali - zadowolona i szczęśliwa :)
Spadaaaam :)
piątek, 05 września 2008, lara_nie_croft