Dziś mężuś postanowił, że zabierze dzieci i pojedzie ze mną na koniki.
Cóż to był za dzień :-)))
Cały czas na oriencie.
Moja Różyczka wróciła od kawalera :-)))
Za 11 mieś bedzie miała dzidziusia.
Chciałabym jeździć na niej jak najdłużej, wiem że później będzie to trylko stęp i kłus ale może jakoś dogadam się z szefem ;-)
A to kilka fotek z dzisiejszego dnia.
(ze skoków mam filmiki)
Marcinek dokarmia Różyczke marchewką:
Jasia podkowa Na Szczęście:
Zamyślony Marcinek
Beti i Różyczka:
sobota, 31 marca 2007, qurki