Oto rodzi się na mych oczach (dosłownie) nowe zjawisko. Sikający gdzie popadnie. Bez krępacji. Nawet nie próbują się chować za jakiś krzaczek czy drzewko. Jakby mówili: oto ja, sikam wiec jestem. Olewam wszystkich i wszystko dookoła.
Trasa na Gdańsk, piątkowy wieczór, korek. Facet jadący przede mną wychodzi z samochodu. Nawet nie chce mu się odejść kawałek dalej, robi to tuż obok a ja czuję jakby właśnie obsikał mnie. Wejście do metra, prawie w centrum. Przed wejściem mały placyk. Płasko, jak to najczęściej w Warszawie, a na środku kolejny facet. Do tego patrzy prosto na mnie a jego oczach zero wstydu. Bo co, zachciało mu się i już.
Nie byli to bynajmniej pijani Anglicy pod Wawelem tak głośno krytykowani przez prasę i opinię publiczną. Kim wiec są? Jak należy odczytać ich zachowanie? Nie wiem, ale nasuwa mi się jeden wniosek. Nasze wejście do Unii Europejskiej nabiera dla mnie innego wymiaru. Dzięki otwarciu granic coraz więcej naszych rodaków podróżuje. Coraz więcej (w różnych celach) jeździ do Brukseli. A w Brukseli, tam jak wiadomo, chłopiec siusia sobie bezwstydnie oblegany przez turystów. Jest też oczywiście dziewczynka, ale ona jest jakaś dziwna bo chowa się zawstydzona w bocznej uliczce.
Podróże kształcą.
A moze podrozujac po Warszawie zaczne robic fotki naszym siusiajacym chlopcom?
środa, 04 lutego 2009, agavika